WITAMY W WITRYNIE INTERNETOWEJ SZKOŁY PODSTAWOWEJ IM. CHOR. JERZEGO PACA W ŻYCZYNIE

Wspomnienia Marii Andrószowskiej o Jerzym Pacu

Wspomnienia Pani Marii Andrószowskiej – nauczycielki tajnego nauczania

 

         Był taki chłopak, który tu, w Życzynie mieszkał. Uczył się w tej szkole. Dostawał piątki, a czasem i dwójkę. Bawił się i kopał piłkę. Uczący go nauczyciele na pewno nie myśleli, że imię jego i nazwisko wejdzie do historii szkoły i stanie się godnym zostać jej patronem.  Chłopcem tym był chorąży Jerzy Pac.

         Jerzy Pac urodził się 12 czerwca 1925 roku w Warszawie, jako syn Stanisława Paca i Marii z domu Wasiak. Ojciec jego był właścicielem młyna i znanym działaczem społecznym, a matka nauczycielką, która po urodzeniu dzieci oddała się całkowicie ich wychowaniu oraz pracy społecznej w Kole Gospodyń Wiejskich,   a w czasie okupacji w RGO (Rada Główna Opiekuńcza) noszącej pomoc wysiedlonym oraz miejscowej biedocie.

         Rodzina Paców cieszyła się wśród mieszkańców wielkim szacunkiem i zaufaniem. Do niej to kierowali się ludzie, gdy mieli załatwić jakieś swoje sprawy, jej powierzali z całym zaufaniem swoje kłopoty, zawsze będąc pewni pomocy z jej strony. Jurek , choć urodził się w Warszawie, jednak od lat niemowlęcych wychowywał się
w Życzynie. Gdy ukończył sześć lat zaczął uczęszczać do szkoły. Nie było jeszcze tej pięknej szkoły, do której wy dzisiaj chodzicie. Lekcje odbywały się u miejscowych gospodarzy a obecna szkoła była w budowie. Młodzież szkolna chętnie pomagała przy jej budowie, a Jurek również rwał się do roboty. „Jestem przecież silnym chłopcem i zdrowym, mgę podawać cegłę” – mawiał i robił to z zapałem. W klasie trzeciej przystąpił do I Komunii Świętej i wtedy postanowił być ministrantem. Zgłosił się więc do Koła Ministrantów. Msza Święta odprawiana była wtedy po łacinie i trzeba się było nauczyć długich modlitw, tak zwanej ministrantury po łacinie, odmawianej na przemian z kapłanem. Jurek nie przeraził się tym. Wychowywany w domu w duchu miłości do Boga, Ojczyny i ludzi zabrał się dzielnie do pracy i został wzorowym ministrantem. Od dziecka także podobało mu się wojsko. Zapisał się więc do harcerzy. Zbióki harcerskie i cały system wychowawczy wyrabiały w nim silny charakter i wrażliwość na drugiego człowieka. Tak mijały lata szkolne w radosnej atmosferze, w gronie kolegów i koleżanek, z którymi bawił się po lekcjach, grając w piłkę lub ucząc kolegów jeździć na rowerze, który otrzymał od rodziców za dobre wyniki w szkole. Rower w tych czasach był marzeniem nieosiągalnym dla wielu dzieci. Toteż Jurek chętnie pozwalał kolegom przejechać się na nim. Jako najstarszy brat był bardzo opiekuńczy dla młodszego rodzeństwa, dla którego był autorytetem. Był również wrażliwy i uczynny dla kolegów, którym pomagał w nauce.

         Po ukończeniu szóstej klasy zdał egzamin do klasy pierwszej gimnazjum w Warszawie, którą ukończył przed wybuchem II wojny światowej. W czasie okupacji gimnazja ogólnokształcące zostały zamknięte. Jurek pojął więc dalszą naukę na tajnych kompletach w Warszawie mieszkając u swojego wuja ks. Kazimierza Wasiaka. Wakacje letnie i ferie świąteczne spędzał zawsze w Życzynie u rodziców. Tu podczas okupacji znajdowało się liczne grono młodzieży miejscowej i wysiedlonej z poznańskiego.

         W czasie nauki w Warszawie Jurek nawiązuje kontakt z Ruchem Oporu Armii Krajowej. Przechodzi szkolenie wojskowe, kolportuje ulotki antyniemieckie – jest w swoim żywiole.

         Wakacje 1944 roku Jurek spędza jak zwykle w Życzynie. W tym czasie silna ofensywa Armii Czerwonej wyparła Niemców za linie Wisły.  Pierwszego sierpnia 1944 roku wybucha powstanie w Warszawie. Życzyńska organizacja AK wyrusza na punkt zborny. Jurek przyłącza się do niej. Jednak władze wojskowe Armii Czerwonej nie zezwoliły na wymarsz oddziału na pomoc Warszawie. Wkrótce na terenie rozpoczynają się aresztowania członków AK przez UB iNKWD. Jezry Pac zgłasza się na ochotnika do Wojska Polskiego. Komisja wojskowa kieruje go do Szkoły Oficerskiej II Armii. Szkołe tę kończy w grudniu 1944 roku i jako młody oficer dostaje przydział do 33 Pułku Piechoty na stanowisko dowódcy plutonu dział przeciwpancernych. Szlak bojowy chorążego Jerzego Paca rozpoczął się w styczniu 1945 roku. Wraz z rozpoczęciem ofensywy Armii Czerwonej 33 Pułk Piechoty podąża na zachód, wyzwalając zajęte przez Niemców ziemie polskie. Niemcy zatrzymali się dopiero na Odrze i Nysie Łużyckiej. Nowa ofensywa rozpoczęła się dopiero 15 kwietnia 1945 roku. Pod silnym ogniem dział niemieckich piechota przeprawia się przez Nysę Łużycką. Jerzy Pac wraz z żołnierzami na własnych barkach przenoszą ciężkie działka przez zimne wody rzeki. Są w pierwszej linii frontowej jako bezpośrednia osłona piechoty. Wróg broni się zaciekle. Za każdy metr zdobywanej ziemi żołnierz polski płaci własną krwią. Jerzy Pac w czasie likwidacji gniazda karabinów maszynowych wroga ginie śmiercią żołnierza. Kula niemieckiego snajpera trafiła go w samo serce. Do końca wojny pozostało już tylko 21 dni. Chorąży Jerzy Pac nie wrócił już do rodzinnego domu w Życzynie. Został pochowany w bezimiennej mogile żołnierskiej na obcej ziemi. Za osobiste męstwo i odwagę został pośmiertnie odznaczony Srebrnym Krzyżem Virtutti Militari. 26 maja 1980 roku odbyła się uroczystośc nadania Szkole Podstawowej w Życzynie imienia chorążego Jerzego Paca i przekazanie sztandaru ufundowanego szkole przez miejscowe społeczeństwo.

         Chorąży Jerzy Pac był jednym z wielu młodych bohaterów, których ziemia pochowała bezimiennie. Pamięć o Jerzym Pacu jest także pamięcią o tych wszystkich, którym zawdzięczamy dziś życie w wolnej Ojczyźnie. A choć Jurek Pac był zwyczajnym chłopcem, to jednak dzięki rysom swego charakteru jak Orlęta Lwowskie stał się godnym wzorem do naśladowania. Dlatego dobrze się stało, że nasza szkoła obrała sobie za Patrona chorążego Jerzego Paca, ziomka naszej wioski, ucznia naszej szkoły.



 Żródłó: Rękopis Pani Marii Andrószowskiej